Piszę do was głodna, spoglądając na swój drugi podbródek w lustrze. Nie lubię luster. Nie dlatego, że w każdym wyglądam brzydko, lecz dlatego, że każde lustro trochę inaczej odbija sylwetkę. Skąd mam wiedzieć, która grubość jest prawdziwa? Często zdarza mi się porównywać rozmiary martwych przedmiotów do ich odbicia w lustrze. Czy tylko ja tak robię? Czasami mam też tak, że czuję swoje kości, mam odczucie, że jestem szczuplejsza niż mi się wydaje a później BAM lustro. Najgorsze w tym wszystkim to wspomnienie, że kiedyś dało się radę ale się to spieprzyło. Zastanawiam się po co trzymam stare ciuchy skoro oczywistym jest, że nigdy więcej ich nie założę bo przecież nie dam rady tak schudnąć by się w nie zmieścić. Cała szuflada zapchana przeszłością do której najprawdopodobniej nigdy więcej nie wrócę, jedynie wspomnieniami. Taa.. wspomnienia.. małe robaczki, zakładające się do mojego umysłu, gdyby unieszkodliwienie ich było tak proste jak zabijanie karpi na święta.. To może wrócę na Z...