Dzień.. kolejny
Kiedy już ogarnęłam wygląd bloga, mogę zacząć normalnie (dla mnie) pisać na telefonie.
Korci żeby przejść od razu do dziennego menu. Tak też zrobię a później może podsumuję niedzielę.
Zaczniemy od tego, że jem trzy posiłki + ewentualne przekąski. Wstaję różnie, jak mogę to zazwyczaj o 8, a z przymusu między 6-7. Spokojnie jestem w stanie wytrzymać od 18:30 do śniadania bez podjadania.
10:00
Korci żeby przejść od razu do dziennego menu. Tak też zrobię a później może podsumuję niedzielę.
Zaczniemy od tego, że jem trzy posiłki + ewentualne przekąski. Wstaję różnie, jak mogę to zazwyczaj o 8, a z przymusu między 6-7. Spokojnie jestem w stanie wytrzymać od 18:30 do śniadania bez podjadania.
10:00
- Woda z cytryną
- Kawa czarna rozpuszczalna
- Kawa z mlekiem 2% (50kcal)
- Jogurt rabarbar-truskawka (150kcal)
- Płatki owsiane (180kcal)
- Otręby owsiane (70kcal)
- Len mielony (50kcal)
- Batat (450)
- Orzechy (153kcal)
- Koktajl (25)
- Keczup
- Koktajl waniliowy (200kcal)
- Mandarynka
14:00
18:00
-zielona herbata
-jakaś inna herbata
Tak by to wyglądało. Mniej więcej wyszło mi 1400kcal. Używam wagi kuchennej ale jak wiadomo w 100% prawidłowo kaloryczności nie da się obliczyć. Jak ktoś uważa inaczej to niech sobie żyje w błędzie, błędzie procentowym.
Moim standardowym problemem są płyny. Wszędzie piszą, że minimum około 2l.. Ja tak nie umiem. W taki dzień jak dzisiaj jest to u mnie wykonalne, ale w tygodniu.. kiedy nie ma czasu iść do łazienki bo jesteś w biegu.. nie z moim pęcherzem.
Jeśli chodzi o jedzonko to sami widzicie, śniadanie tylko wymieszać, batat w formie frytków (bez oleju) w piekarniku. Koktajl niesmaczny, piję bo mam nadzieję, że przyniesie efekty (Koktajl wspomagający redukcję masy ciała Paulina Sykut-Jeżyna ),konsystencja zbyt wodnistego kisielu, sytości po nim nie czułam, głodu wybitnego też nie, wydaje mi się, że jest to bardziej produkt z tych działających na mózg ale poczekamy zobaczymy, jak skończę puszkę to może będę miała więcej wniosków. Koktajl waniliowy (Rossmann).. piłam wcześniej czekoladowy, jak dla mnie bardziej do przetrawienia niż ten, trochę mączny, próbowałam pić z mlekiem ale jednak z wodą w temperaturze pokojowej jest najlepszy, albo raczej mniej niedobry od pozostałych wersji, ALE zdecydowanie zapycha, jeden kubek na kolację (300ml) i człowiek nie jest ani pełny ani głodny, jest zaspokojony, przynajmniej ja jestem. Moja rada, to spróbować zrobić to co ja z czekoladowym, czyli zrobić pół porcji i przegryźć kromką grahama/wafla ryżowego, wtedy nie zostaje Ci ten mączny, dziwnie niedobry smak.
Tyle o jedzeniu. Aktywnością były zakupy(40min), trochę się dotleniłam i przespacerowałam. Poza tym książka „Notatki samobójcy”. Jak skończę to może opiszę wrażenia.
Koniec dnia, jeszcze tylko nocny dyżur na insta i spać.

Komentarze
Prześlij komentarz